piątek, 21 kwietnia 2017

Walka na śmierć i życie czyli promocja w Rossmanie

Jestem raczej osobą,która nie ma świra na puncie kosmetyków. Na co dzień tuszuję tylko rzęsy i używam eyelinera. Żadnych podkładów,różów,rozświetlaczy,bronzerów...Mam naturalnie bladą cerę,która zawsze mi się podobała,nie mam żadnych wyprysków i trądzików i nie widzę potrzeby przyciemniania cery czy ukrywania niedoskonałości, których nie mam. Ale za to skromności mam dużo! Mówię jak jest! :)

Wczoraj jednak stwierdziłam,że wybiorę się po nowy eyeliner,bo stary już na wykończeniu,a potrzebuję też kilku miniaturowych szamponów,żeli do 100 ml i nowego tuszu do rzęs na swój zbliżający się wyjazd do Anglii. (Za tydzień) Stwierdziłam,że przy okazji kupię jeszcze przezroczystą kosmetyczkę na płyny do bagażu podręcznego,a że do najbliższego Rossmana mam 2 kroki wybór wydawał się oczywisty. Na moje nieszczęście trafiłam na pierwszy dzień promocji -49%.

Serio,nie miałam pojęcia o tej promocji! Zresztą,zwykle promocja była dzielona na 3 etapy,a teraz zdecydowano upchnąć wszystko na raz. Już przy samym wejściu zorientowałam się,że coś jest nie tak ale nie zrażona poszłam w stronę "swoich" produktów. I w tym momencie doznałam szoku. Najprościej mówiąc,nie dało się dopchać do półek,a panie,które je okupowały nie reagowały na kilkakrotne upomnienie i "przeproszenie". Ludzie zachowywali się jak stado małp wypuszczonych z zoo,które znalazły się w całkiem nowej sytuacji i nie wiedzą jak się zachować. Zostałam popchnięta i kilka razy nadepnięto mi na buty. Bierz Grażyna,będzie na handel. Serio,tak to wyglądało,nie uwierzę,że ktoś potrzebuje 10 lakierów,drugie tyle tuszów i podkładów. Kiedy udało mi się zdobyć swój żel,kosmetyczkę i ten przeklęty tusz chciałam ładnie pokierować się w stronę kasy ale to co zobaczyłam przekroczyło najśmielsze oczekiwania. Kolejka była długa,zakręcana.Kiedy zajęłam grzecznie miejsce w tej super długaśnej kolejce pojawiła się ona,kobieta,która myślała,że jej wielki brzuch zapewni jej przepuszczenie w kolejce. Nie,nie był to brzuch ciążowy...Zaczęła się awanturować i upominać o "swoje". W tym monecie stwierdziłam,że nic tu po mnie i nie będę się denerwować dla oszczędzenia kilku złotych,o promocji wcześniej nie wiedziałam więc i tak byłam przygotowana na większy wydatek. Odłożyłam więc zabawki na półkę i wyszłam. Potrzebne rzeczy kupiłam w Hebe wieczorem,wydałam więcej ale zaoszczędziłam sobie nerwów i kłótni.

Ludzie,serio trzeba rzucać się na wszystko i innych jak stado świń do koryta? Serio nie można poczekać na swoją kolej tylko przepychać się,wywalać innych z kolejki czy udawać ciążę? Nie tak dawno naśmiewano się z bitwy o torebki Wittchena w Lidlu,a teraz mamy do czynienia z tym samym. Wszystko jest dla ludzi,każdy lubi kupować taniej,każdego interesują promocje ale czy to znaczy,że trzeba taranować wszystko i wszystkich? Pierwszy raz spotkałam się z takim chamstwem i gdybym wiedziała,że tak to będzie wyglądać tego dnia ominęłabym Rossman z daleka.

zdjęcie:Twitter/sacharoza
źródło:Facebook,fanpage Rossamana